Co sprawia, że do niektórych zdjęć wracamy?
Mamy dziś tak dużo zdjęć, że właściwie trudno byłoby policzyć, ile fotografii przechowujemy w telefonach, komputerach czy chmurze.
A jednak nie do wszystkich wracamy.
Są takie, które po prostu przesuwamy palcem dalej. I są też takie, przy których zatrzymujemy się na dłużej. Otwieramy je po raz kolejny, oglądamy, przypominamy sobie, co było wtedy, gdzie byliśmy i z kim.
Co sprawia, że właśnie do tych zdjęć wracamy?
Myślę, że odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać.
Wracamy do tego, co kochamy.
Mam własne fotografie, które są dla mnie sentymentalne. Jestem na nich z ludźmi, których kocham i mogę zobaczyć, jacy byli wtedy i jacy są dzisiaj. Mam zdjęcia miejsc, które są dla mnie ważne. Mam też jedno zdjęcie z tatą.
Zrobiłam je, kiedy odwiedzałam go w szpitalu. Wtedy było po prostu zdjęciem z naszego spotkania. Nie wiedziałam, że kiedyś nabierze dla mnie zupełnie innego znaczenia.
Kiedy tata odszedł, okazało się, że to jedyne zdjęcie, na którym jesteśmy razem.
I właśnie wtedy zrozumiałam jeszcze mocniej, że nie zawsze wiemy w chwili naciskania spustu migawki, jak ważna stanie się fotografia w przyszłości.
Podobnie jest z innymi zdjęciami.


Fotografia zatrzymuje to, czego nie możemy zatrzymać.
Dzieci rosną. My się zmieniamy. Zmieniają się miejsca, w których mieszkamy, nasze zwierzęta, przyjaźnie i codzienność.
A fotografia pozostaje.
Możemy po latach spojrzeć na zdjęcie dziecka i przypomnieć sobie, jak wyglądały jego małe dłonie. Możemy zobaczyć siebie sprzed kilkunastu lat i przypomnieć sobie, kim wtedy byliśmy. Możemy spojrzeć na miejsce, którego już nie ma, albo na kogoś, kto nie może już stanąć obok nas.
Możemy też wracać do własnych zdjęć dlatego, że po prostu lubimy siebie na nich oglądać.
Bo fotografia nie musi dokumentować wielkich wydarzeń, żeby mieć znaczenie.


Zdjęcie, do którego można wrócić.
Dlatego lubię fotografie, które trafiają później na papier. Zdjęcie zapisane w telefonie łatwo minąć. Wydrukowana fotografia może zostać na półce, w ramce, w albumie. Możemy wziąć ją do ręki po latach i znowu wrócić do chwili, która już dawno minęła.
Fotografia jest dla mnie czymś więcej niż zapisem tego, co wydarzyło się w konkretnym dniu.
Jest sposobem na powrót.
Dlatego wiem, że warto fotografować to, co kochamy.
Bo nigdy nie wiemy, kiedy zwykłe zdjęcie stanie się jednym z tych, do których będziemy wracać przez całe życie.
Jeśli zastanawiasz się, jak wygląda takie spotkanie i jak przebiega sesja rodzinna w moim studiu, zajrzyj tutaj.
Fotografia rodzinna
Znajdziesz mnie też tutaj
