Moja naturalna strona widzenia

Nazywam się Wiola i od niemal osiemnastu lat patrzę na świat przez obiektyw aparatu.
Fotografia nigdy nie była dla mnie celem samym w sobie. Jest naturalną konsekwencją tego, jak od zawsze patrzę na ludzi i otaczający mnie świat. Zatrzymuję się przy świetle, relacjach i drobnych gestach, które dla wielu osób pozostają niezauważone. To właśnie z nich najczęściej rodzą się fotografie, które tworzę.
Pierwszym człowiekiem, który pokazał mi świat obrazu, był mój tata. To od niego nauczyłam się patrzeć na kompozycję, proporcje i światło. Z domu rodzinnego wyniosłam również coś, co do dziś jest fundamentem mojej pracy – ciekawość drugiego człowieka i szacunek do jego historii.
Później przyszły podróże. Te dalekie i te całkiem bliskie. Nie zmieniły mojego sposobu patrzenia, ale nauczyły mnie jeszcze większej uważności. Spotkania z ludźmi przypominały mi, że za każdym z nas kryje się historia, której nie widać na pierwszy rzut oka.
Dzisiaj fotografia jest moją pracą, ale przede wszystkim pozostaje drogą. Dzięki niej mogę poznawać nowych ludzi, uczestniczyć w ważnych momentach ich życia i pokazywać świat tak, jak sama go widzę – z wrażliwością, troską i szacunkiem.
Nie zależy mi na tworzeniu zdjęć, które zachwycają tylko przez chwilę. Chcę, żeby po wielu latach nadal przypominały o tym, co naprawdę było ważne. Dlatego nie podążam za trendami. Znacznie bardziej interesuje mnie ponadczasowość i prawda ukryta w relacjach, świetle i emocjach.
Wierzę, że dobra fotografia zaczyna się dużo wcześniej niż naciśnięcie spustu migawki. Zaczyna się od spotkania z człowiekiem.
Wiele rodzin wraca do mnie po latach —
na kolejne sesje, ważne momenty i nowe historie.
To dla mnie najpiękniejsza część tej pracy.
Spotkajmy się rownież tutaj.

