Jak wygląda świąteczna sesja rodzinna w studio?
Kiedy przychodzicie na świąteczną sesję rodzinną w studio, oczywistym jest, że nie zaczynamy od robienia zdjęć.
Zaczynamy od spotkania.
Chcę, żebyście mieli chwilę na oswojenie się z miejscem, zdjęcie kurtek, czapek i ostatnie poprawki. Czasami zmieniacie też ubrania na te przygotowane specjalnie na tę okazję.
W tym czasie pytam, czego się napijecie i przygotowuję coś ciepłego. Spokojnie rozmawiamy i poznajemy się. Zależy mi, żebyście poczuli się jak u siebie.
Dopiero później zaczynamy fotografować.
Od czego zaczynamy?
Nie ma jednego początku każdej sesji.
Wszystko zależy od tego, co przygotowaliście, czego potrzebujecie i przede wszystkim – w jakim nastroju są dzieci.
Czasami zaczynamy w sypialni. Jest tam jasno, z domieszką ciemnej zieleni, a w jednym z kątów stoi choinka ubrana w delikatne, białe ozdoby. Możemy czytać książeczkę, zrobić spokojniejsze zdjęcia i portrety – zarówno pojedyncze, jak i wspólne.
Innym razem zaczynamy w salonie, gdzie mamy przygotowane białe i czarne tła oraz świąteczną aranżację.
Czasami zdjęcia świąteczne powstają na początku, kiedy właśnie na nich najbardziej Wam zależy. Innym razem zostawiamy je na koniec i stają się zwieńczeniem całej sesji.
To, od czego zaczniemy, zależy również od dzieci. One bardzo szybko pokazują nam, na co danego dnia mamy przestrzeń, a na co nie.
Podczas sesji jest miejsce na różne fotografie


Podczas rodzinnej sesji świątecznej w studio nie fotografujemy tylko całej rodziny razem.
Powstają wspólne zdjęcia, ale też portrety dzieci – każdego z nich osobno. Fotografuję również rodziców z dziećmi, rodzeństwo i rodziców razem.
Czasami zmieniamy ubrania i przenosimy się do innej części studia. Sypialnia może być momentem na przytulne piżamki i spokojniejsze fotografie, a później możemy przejść do salonu i zdjęć na tle albo w świątecznej aranżacji.
Podczas jednej sesji jest miejsce na różne nastroje i możliwości.
Na chwile pozowania, ale też na zabawę, rozmowę, bliskość i momenty, które pojawiają się pomiędzy kolejnymi zdjęciami.
Dzieci nie muszą cały czas pozować


W moim studio jest kilka rzeczy, które pomagają dzieciom zatrzymać uwagę wtedy, kiedy jest to potrzebne.
Jest pozytywka, z której wyskakuje mały renifer, drewniany konik na biegunach, miękki miś z czerwoną kokardą i książeczka, którą możemy czytać w sypialni. Starsze dzieci często lubią też dmuchać w dużą świecę w świątecznym wianku.
Czasami zainteresują je same ozdoby na choince, porcelanowe domki stojące na półce za kanapą albo świecąca złota kula.
I nie chodzi o to, żeby przez całą sesję zajmować dzieci zabawkami, a raczej o to, żeby dać im coś, co może naturalnie przyciągnąć ich uwagę i sprawić, że na chwilę zapomną o aparacie.
Wtedy łatwiej o fotografie, na których są po prostu sobą.
Dajemy sobie czas


Sesja trwa od półtorej do dwóch godzin, ale nie spinamy się czasem i nie patrzymy nerwowo na zegarek. Między sesjami zostawiam odpowiednio dużo czasu, żebyśmy mogli spokojnie zrobić przerwę, zareagować na potrzeby dzieci i dać sobie chwilę na to, co akurat wydarzy się podczas naszego spotkania.
To wystarczająco długo, żeby spokojnie przejść przez różne części spotkania, ale też wystarczająco krótko, żeby nie przeciągać go w nieskończoność, szczególnie kiedy fotografujemy małe dzieci.
Jeżeli coś jest nie tak, przerywamy.
Jeżeli dziecko potrzebuje chwili spokoju, dajemy mu tę chwilę. Jeżeli jest głodne, zmęczone albo po prostu ma już dość – zajmujemy się dokładnie tym, czego potrzebuje. Nie przymuszamy i nie próbujemy za wszelką cenę zrealizować wcześniej przygotowanego planu.
Podczas sesji są też momenty, kiedy możemy podejrzeć efekty naszej pracy. Zwykle robimy to na początku i później, kiedy jesteśmy już blisko końca, żeby nie zabierać czasu, w którym dzieci mają dobry nastrój.
Co sprawia, że świąteczna sesja jest naprawdę dobra?


Dla mnie dobra świąteczna sesja rodzinna to taka, na której widać rodzinę.
Nie rodzinę, która jest tłem dla dekoracji.
Tylko ludzi, którzy są ze sobą, rozmawiają, przytulają się, bawią i dobrze spędzają wspólny czas.
Dlatego świąteczna aranżacja jest dla mnie tylko jednym z elementów sesji. Może być ważną częścią zdjęć, ale nie musi pojawić się w każdym kadrze.
Lubię też fotografie na prostym tle – bez choinki, dekoracji i wszystkiego, co od razu mówi nam, że zdjęcie powstało w grudniu.
Bo właśnie takie zdjęcia mogą zostać z Wami znacznie dłużej niż sam świąteczny czas.
A kiedy sesja się kończy?


Na sam koniec czeka na dzieci jeszcze jedna mała niespodzianka.
Wyciągam kalendarz adwentowy w kształcie domu. Stoi na podłodze i otwiera się przed nimi, a w jego szufladkach czekają drobne niespodzianki, które sami sobie wybierają.
To już moment po fotografowaniu, kiedy możemy spokojnie zakończyć nasze spotkanie.
Ale moja praca oczywiście jeszcze się nie kończy.
Najpierw robię własną, wstępną selekcję fotografii. Zostawiam te kadry, które chcę Wam pokazać, a następnie przygotowuję galerię, z której wybieracie swoje ulubione fotografie.
Wybrane zdjęcia poddaję autorskiej korekcie, a później rozmawiamy o tym, czy chcecie, żeby trafiły do Was w formie odbitek, czy fotoalbumu.
Bo dla mnie świąteczna sesja rodzinna w studio nie kończy się w momencie, kiedy odkładam aparat.
Jest całym spotkaniem – od pierwszej herbaty i rozmowy, przez wspólny czas przed aparatem, aż po fotografie, do których będziecie mogli wrócić już po świętach.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda taka sesja w praktyce, zobacz także mój wcześniejszy wpis „Jak wygląda sesja rodzinna w studiu?”.
A jeśli myślisz o rodzinnej sesji świątecznej w tym roku, napisz do mnie. Opowiesz mi trochę o swojej rodzinie, a ja odpowiem na wszystkie pytania i podpowiem, jak możemy zaplanować nasze spotkanie.
Świąteczna sesja rodzinna w studio
Znajdziesz mnie też tutaj
